Geoblog.pl    majtrip    Podróże    303 stopy i 4 nogi    Chińczyk złapał żabę.
Zwiń mapę
2010
22
cze

Chińczyk złapał żabę.

 
Malezja
Malezja, Mentakab
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 48203 km
 
Czas się wziąć z Malezją za bary i inne restauracje. A najlepiej to zrobić, przesiadając się na pociąg. Opuszczamy KL. Żeby móc dostać się na trasę słynnego jungle train- o nim w praktycznych- postanawiamy dojechać autobusem do najbliżej oddalonej od stolicy stacji kolejowej, czyli Mentakab. Oczywiście nic na temat tego miejsca nie ma w przewodniku, więc nie wiemy czego się należy spodziewać i czy są tam hotele. Podróż autobusem to znów prawdziwy luksus i przyjemność. A my tacy nie przywyknięci do komfortu :)! Po obu stronach autostrady piękne palmowe lasy. Nasz kierowa zdecydowanie tęskni do czasów, kiedy nie było autostrad, a drogę pokonywało się rozpadającym rzęchem, więc kiedy się da, wchodzi ostro w zakręt- gdzie te czasy kierownicy bez wspomagania! i robi częste zrywy.
Autobus wysadza nas na niewielkim dworcu, ale Mentakab spokojnie zasługuję na miano miasta. Jest McDonalds, KFC, bankomaty, ale odległości są do pokonania pieszo.
Jest dużo chińskich hotelików, więc znalezienie noclegu, to tylko kwestia czasu i cierpliwości. Mieliśmy również przygodę związaną z wyborem hotelu. Na bramce stał Chińczyk dziadek, zupełny brak angielskiego. Pytamy o pokój, oglądamy go sobie, sprawdzamy. I ten ostatni element nie przypadł dziadkowi do gustu- sprawdzanie pilota do klimatyzacji. Kiedy Stefan powiedział, że ok, bierzemy pokój, chłop w te słowa powiedział(zagestykulował, bo chińskim nas nie przekonał), że mamy stąd iść. Że mamy wyjść z hotelu, że on nas tu nie chce. Oboje jesteśmy zszokowani. Otóż dziadek się obraził. Próbuje załagodzić sytuację i idę do niego z pieniędzmi. A tam już szef- też zero angielskiego- i pokazuje mi na schody, że nie chce naszych pieniędzy i mamy stąd iść. Wkurzamy się, bo to jakaś paranoja, ale nie ma nawet jak porozmawiać z kimkolwiek na ten temat.
Na szczęście za winklem następny chiński hotelik, ale niesmak pozostał. Po prostu nie rozumiemy tego zachowania. Zrzucamy bambetle i idziemy po informację na dworzec kolejowy. Chłop tylko mówi, że mu system nie działa, żeby przyjść o 11 przed południem i wtedy możemy kupić bilety. Stefan zjada kolację u Hindusów, a ja mam postny rosołek.

Kolejnego dnia pojawiamy się na dworcu, by dowiedzieć się, że na naszej trasie wywalił się inny pociąg, więc nasz jest odwołany. Kiedy mija nam pierwsza, druga, trzecia...irytacja, wracamy do miasteczka, meldujemy się w innym hotelu. Bardzo dobrze trafiamy. Chińczyk zawiadujący jest niezwykle sympatycznym jegomościem. Mówi, że już rano nas widział w kawiarni na śniadaniu i ponieważ już wtedy nas polubił (jak się przyznał), postanowił nam wynająć niedrogo pokój (chociaż nawet nie zaczęliśmy go o to prosić). Mało tego, dał nam kod do swojego WiFi, a na koniec jeszcze podarował suvenir z Wietnamu. Tak więc polecamy gorąco Cosy Inn Hotel.

Postanawiamy urządzić sobie relaksujący dzień, zakończony spacerem do pobliskiej wsi. Chociaż ze spaceru nici, bo w pół drogi zaczynamy rozmowę z chłopakiem, który właśnie wyciąga blaszane kontenery z bagażnika swojego samochodu. Kiedy już dowiedział się co my tu robimy i czego szukamy, zapytaliśmy go czym on się zajmuje. Okazało się, że C.Y. Bo tak miał na imię, zajmuje się sprzedażą kawy. I przez prawie dwie godziny, stojąc na progu jego domu,mieliśmy bardzo ciekawą rozmowę na temat kawy właśnie- znów nam zaświtał w głowach nowy pomysł na interes:)
Stefek poszedł na kolację i mecz, a mnie znów przyszło spędzić o głodzie i samotnie kolejny wieczór :) Stefan jest okrutnym nikczemnym samcem i miłośnikiem piłki nożnej.

Praktyczne:
-Koszt autobusu do Mentakab to 10,50 RM od osoby, (wszystkie firmy mają takie same ceny).
-Trasa jungle train zaczyna się w Gemes a kończy w Tumpat. Z Gemes startuje tylko jeden pociąg w ciągu dnia. Pozostałe pociągi są w ciągu nocy. Taki absurdzik. Pociąg w Mentakab powinien być wg. rozkładu o godzinie 11:50. Pociąg dojeżdża do Gue Mesang, gdzie należy się przesiąść do pociągu na Tumpat. Z niektórych miejscowości na trasie, odjeżdżają bezpośrednio inne, dzienne pociągi. Warto się zorientować co i jak- najlepiej na głównej stacji kolejowej w KL. Wydają się tam być kompetentni.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (23)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (5)
DODAJ KOMENTARZ
mama chmurzyno
mama chmurzyno - 2010-07-01 10:01
skoro o kawie mowa - mamy nowe dziecko (nie wiem dlaczego przy rozdzielaniu kto jest czyim ulubieńcem okazało się, że ekspres do kawy jest taty, a odkurzacz mój), więc zapraszamy po powrocie na nowosądecką na kawę, kawunie, kawusię:)
 
mama chmurzyno
mama chmurzyno - 2010-07-01 10:02
niemniej jednak niezmiennym pozostaje fakt, że Stefek, który dla nas zawsze pozostanie Sebastiankiem, jest naszym ulubionym synem
 
majtrip
majtrip - 2010-07-01 11:50
Ulubione dziecko poprosiłoby do tej kawki miesiąc zakwaterowania na tejże Nowosądeckiej;)
 
mamaMa
mamaMa - 2010-07-05 23:01
To najlepsze zdjecie kota w tej podrozy!!!! Jak narazie....Cudne.
A ile juz schudliscie, bo te ostatnie zdjecia to mowia same za siebie. Dokarmiajcie sie moze nawet i hedonicznie.
Powodzenia! Nam upal doskwiera, ha!
 
Chuda
Chuda - 2010-07-08 09:11
Kotek, no po prostu kotek ;)
 
 
zwiedzili 13% świata (26 państw)
Zasoby: 344 wpisy344 924 komentarze924 2909 zdjęć2909 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
23.08.2018 - 23.08.2018
 
 
03.09.2013 - 19.09.2013