Geoblog.pl    majtrip    Podróże    303 stopy i 4 nogi    Jak za starych dobrych hiszpańskich czasów.
Zwiń mapę
2010
27
kwi

Jak za starych dobrych hiszpańskich czasów.

 
Australia
Australia, Port Hedland
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 33222 km
 
Po rozpustnym pobycie w Bromme, ciężko nam wrócić do naszego trybu przypuszczającego- czyli przypuszczamy, że gdzieś dojedziemy i przypuszczamy, że będziemy mieli gdzie spać.
Idzie nam to wszystko opornie. Po 1,5 h łapiemy babkę, co wywozi nas z miasta do adekwatnego skrętu, czyli drogi wiodącej na południe, do Port Hedland. A tam na skręcie stoi liche chłopię w kapeluszu, otoczone wianuszkiem bagaży. Tak oto spotkaliśmy kolejnego autostopowicza,tym razem 'made in Germany'.
Tylko chwilę z nim postaliśmy, bo po 20 minutach zabrał go samochód. Kierowca był usprawiedliwiony, bo miał tylko jedno wolne miejsce.
Nam się szykowało ciężkie czekanie. Muchy, mrówki, upał, zaduch, ciepła woda w plastikowych butelkach. Oto i nasza codzienność, wtedy wyjątkowa dokuczliwa. Desperacko szukaliśmy cienia, ale jedyny dostępny, był pod drzewem, gdzie rezydowało mrowisko, z wyjątkowo paskudnymi olbrzymami, które w momencie oblazły nam stopy i plecaki.
Mieliśmy nawet możliwość pojechania, ale w obu przypadkach, oznaczałoby to dla nas, że będziemy stać pośrodku bladej dupy.
W końcu po ok. 4 godzinach zatrzymuje nam się tir z przemiłym kierowcą, Philem, który jest z Nowej Zelandii. Phill od razu proponuje nam, żebyśmy wsadzili sobie wodę do jego lodówki i chce nas częstować czekoladkami. Po chwili mówi, że jak zaczniemy się nudzić, to możemy sobie włączyć film na jego dvd. (Bo wiedział, ze odcinek ten jest wyjątkowo nudny).
Tak więc w miłej atmosferze minęła nam żmudna, nudna, i nieciekawa droga, 600km. Phil był na tyle miły, że kiedy miał zjechać do roadhousu, żeby się posilić, zaproponował nam,że postawi nam po kanapce z frytkami. Ja podziękowałam, ale Stefanek uraczył się tostem z serem i pomidorem, oraz frytkami z chicken salt, tak w Austarlii popularną.
Koło godziny 19 dojechaliśmy do Port Hedland, gdzie mieliśmy zatrzymać się u kolesia z CS. Nie mogliśmy się do niego dodzwonić przez cały dzień. W końcu ktoś odebrał telefon. Co się okazało, był to znalazca komórki, którą nasz potencjalny gospodarz właśnie zgubił i miał ją odzyskać dopiero następnego dnia....
Phil podrzucił nas na stacje benzynową, na której na noc zatrzymują się tiry. Był tam duży parking i parę łatek trawy. Na jednej z łatek rozbijamy się namiotem i korzystamy z bezpłatnego prysznica. Śpimy jak za starych czasów na hiszpańskich stacjach. Po wymianie uprzejmości z sąsiadującym vanem w którym pomieszkuje Rom Jurek, idziemy spać.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (5)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
Chuda(stara się nią być i teraz je jogurt, tylko j
Chuda(stara się nią być i teraz je jogurt, tylko j - 2010-05-11 08:59
Hahaha... i to jest trawa?:D no dobrze niech Wam będzie...;)
 
sawanna
sawanna - 2010-05-11 09:09
Parasol + mrówki to świetny zestaw w tym upale.
 
 
zwiedzili 13% świata (26 państw)
Zasoby: 344 wpisy344 924 komentarze924 2909 zdjęć2909 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
23.08.2018 - 23.08.2018
 
 
03.09.2013 - 19.09.2013