Geoblog.pl    majtrip    Podróże    Maroko 2009 - czyli All intruziw. Autostopem za krowke...    Mohamed Bidouze...
Zwiń mapę
2009
05
sie

Mohamed Bidouze...

 
Maroko
Maroko, Al Hoceïma
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 3433 km
 
–dowiadujemy sie ze w kierunku Al hussimy bedzie wiecej autobusow gdy dotrzemy na rondo ( Dar Dara ) . bardzo pomocny jest jeden z braci recepcjonistow. autobus z nikad ( stalismy przy krawezniku z grupka ludzi ) kosztuje dyche za dwie osoby...no i ustawiamy sie na stopa..pierwszy raz w Maroko.
–Okolo pol godziny jest smiesznie...bo niektorzy nie wiedza o co nam chodzi, a wiekszosc jest pelna..przepuszczamy dwa autobusy i uwaga..zatrzymuje sie Hiszpan mowiacy po angielsku...nastepny aniol:)
–na pytanie gdzie jedzie mowi ze nie wie..wiec wsiadamy..robi nam miejsce na tyle swojego zapakowanego po dach wana i ruszamy w 6 godzinna podroz do alhussimy..przez gory Riff...pieknie jest...mijamy Ketame..zaglebie narkotykowe..podobno kilka lat temu bylo tu bardzo niebezpiecznie...rabowano itp. No i nasz kierowca mowi, ze niedawno krol ulaskawil 20 tys przestepcow ktorzy zazwyczaj migruja w te okolice...wiec cieszymy sie ze nie realizujemy naszego wczesniejszego planu noclegu na dziko w gorach, bo podobno widza wszystko i troszcza sie bardzo o swoje plony:)
–Benito zawozi nas na Camping na plaze Carla bonita ( wg naszego pozyczoengo od Mariusza z Tarify przewodnika ( pozdrawiamy i dziekujemy) jakoze przewodnik jest z 2001 campingu nie ma..jak i bunkrow, ale i tak jest za...
–piekna plaza, sami lokale, zadnych dwuczesciowych kostiumow...plywamy se...
–wieczorem szukamy noclegu i jest srednio...bialych nie uswiadczysz...za to masa marokanczykow z Europy na wakacjach (i to jest rozwiazanie zagdaki samochodow z tobolami na dachu:)
–zaczynamy od 300 za pokoj, konczymy na 70 za dach..jestesmy sami a pani sprzataczka jest przesympatyczna i jako jedyna zna conieco angielski...rano zostawiamy u niej czesc betow i ruszmay do kafejki na plyn..( wczesniej szukamy punktu informacyjnego..czego nie polecamy, gdyz punktu nie ma;)
–pijemy sok pomaranczowy ( najpyszniejszy na swiecie napoj) postawiony przez belgo marokanczyka- oferuje nocleg daje numer telefonu i jest mily...chwile pozniej przechodzi parka ( ktora dzien wczesniej widzielismy wieczorem przy fontannie) nie wiemy jeszcze ze spedzimy z nimi nastepne dwa dni.
–Pogadalismy z nimi jakies 10 minut-Mohamed i Seida- a oni zaraz nam zaproponowali goscine w domu rodzinnym Seidy. Jak sie okazalo byli na wakacjach,podczas ktorych odwiedzaja swoje rodziny, sami mieszkaja na wybrzezu w Algadirze.
–W domu czekal juz na nas obiad...Przygotowany przez jedna z ciotek. Mielsmy okazje zjesc pierwszy raz tadzin-danie,ktore moze miec rozne skladniki,a jego nazwa wywodzi sie od nazwy naczynia. Byly to ryby duszone z ziemniakami w rewelacyjnym sosie. Jako przystawke dostalismy salatke z ryzu i tunczyka. Tadzin palce lizac. Jako ze z rybami radzimy sobie srednio,Mohamed nam je oskubal z osci i odkladal samo czyste miesko. Wszystko zagryzalismy chlebem. Na deser podali nam melona i figi. Obzarlismy sie jak mopsy. Cala rodzina byla super. Siostra Seidy, ciotki, babcia,mama. Gadali tylko po francusku- Mohamed znal jako jedyny angielski-wszystko robilismy na migi wtracajac cos po wlosku, hiszpansku i zakrapiajac to nasza marna znajomoscia francuskiego. Ale dogadywalismy sie swietnie. Nasi nowi znajomi zabrali nas na miejska plaze-oblozona przez mase ludzi i nawet w polowie nie tak urokliwa jak Carla Bonita. Po powrocie kolacja- chlebki,oliwa, maslo i herbata z mieta.Moglismy zobaczyc jak sie ja parzy- glownie polega to na zalewaniu i przelewaniu esencji a tuz przed podaniem jedna osoba sprawdza,czy jest wystarczajaco slodka herbata, parzac se przy tym koniuszek jezyka niemilosiernie.
–Na wieczor wybieramy sie “na miasto”, odbywaja sie koncerty i odpust na glownym placu miasta, po srodku wielka fontanna ze swiatlami. Na chwile rozstalismy sie z naszymi znajomy i udali po reszte bagazu,ktory przechowywala nam pokojowka. Potem przezylismy najdluzsze pol godziny w naszym zyciu, kiedy Mohamed z zona spozniali sie na spotkanie z nami. O tym co sie wtedy wydarzylo opowiemy kiedy indziej...
- Noc spedzilismy u Mohamedow,przygotowali dla nas pokoj i byli tak fantastycznie goscinni i sympatyczni, ze wlasciwie na pozegnanie zabraklo nam slow zeby wyrazic im wdziecznosc. Skonczylo sie skromnym upominkiem- butelka do karmienia, poniewaz nasi znajomi spodziewaja sie dziecka.
–Nastepnego dnia po obfitym sniadaniu ,pozegnalismy sie z panstwem Bidouz i pojechalismy na plaze w Carla Bonita by tam przeczekac czas do autobusu do Tazy. Przed odjazdem poszlismy jeszcze do kafejki,przyjemna cena 6dh za godzine.

–Praktyczne:
–autobus do tazy kosztuje 50dh od osoby, znow chciano od nas wydebic 5dh za plecak-niedoczekanie
-koszt taxi z dworca do centrum 3 dh od glowy
-w sklepach nalezy pytac o wode mineralna o nazwie Ba Ria, ktora kosztuje 3,5 dh ale trudno ja dostac a sprzedawcy niechetnie sie przyznaja do jej posiadania
-w samym miescie niewiele do zobaczenia,warto wpasc ze wzgledu na plaze i brak bialych turystow
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (4)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (5)
DODAJ KOMENTARZ
batat
batat - 2009-08-12 21:21
No... w koncu... wygladacie jak Maria i Jozef w 21 wieku :). Taka troche wspolczesna scena biblijna co by nie bylo :)). A czemu Maria nie ma sandalow??? Nie zimno jej w stopki?
 
pyza podwójna
pyza podwójna - 2009-08-14 10:20
Które z was to Malwina, bo nie rozróżniam? Obie w kiecy...
 
Melonowa Pyza
Melonowa Pyza - 2009-08-14 19:51
I nienawidzę tych waszych opowieści o jedzeniu, zwłaszcza o melonach. Co to za porządki, żeby tak sobie po prostu melony jeść, jak mamy kryzys!
 
Chuda
Chuda - 2009-08-17 19:26
No i warto podróżować właśnie dla tych przemiłych ludzi, których się napotyka na swojej drodze;) cudownie jest poznać inne, nowe, wspaniałe osoby ;) coś o tym wiem po pielgrzymce;) buuuziak;*
 
Mohamed
Mohamed - 2012-01-24 04:48
cześć

Jestem Mohammed, mówiąc o naszym przyjacielem

Asraana spotkaliśmy się na wakacje i poznać się nawzajem i wszystko jest dobrze

Życzymy im i wam wszystkim dobrego zdrowia

Czy to prawda, że raz nie mówi po angielsku, bo nie był zainteresowany jej w ogóle

Praca była najważniejszą rzeczą, aby zapewnić wszystkie potrzeby dziecka, który był w drodze do nas i każdy z nas była moja żona i chcę

Po tym wszystkim, dziękuję moim drogim przyjacielem, publikacja historia

serdecznie
 
 
zwiedzili 13% świata (26 państw)
Zasoby: 344 wpisy344 924 komentarze924 2909 zdjęć2909 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
23.08.2018 - 23.08.2018
 
 
03.09.2013 - 19.09.2013